Pamiętam swoje zaskoczenie, kiedy pierwszy raz sprawdziłam to sama.
Poznań, Dni Dydaktyki Akademickiej eduSPACE, nasz warsztat z projektowania uniwersalnego.
Poprosiłam jedną z uczestniczek, żeby wyszła ze mną na chwilę na korytarz, i przekazałam jej instrukcję: zagramy w „Jaka to melodia”, wystukasz ręką o ławkę „Sto lat”, a zanim wrócimy, zapisz na kartce, jaki odsetek osób odgadnie. Zapisała 60%. Wróciłyśmy. Stukała pewnie, w dobrym rytmie, z lekkim uśmiechem, bo przecież „Sto lat” zna każdy. Kiedy skończyła, poprosiłam, żeby rękę podniósł każdy, kto wie, co to za piosenka. Zgłosiła się jedna osoba.
Znałam ten wynik z literatury, a i tak patrzyłam na to z niedowierzaniem. Pierwsza przeprowadziła ten eksperyment Elizabeth Newton w ramach doktoratu z psychologii na Uniwersytecie Stanforda. Tam na 120 prób słuchacze odgadli 3 melodie, czyli 2,5%. A przewidywania? Stukający szacowali, że słuchacze rozpoznają połowę.
Trudno być osobą, która stuka – piszą Chip i Dan Heath w książce „Made to Stick”.
Stukający słyszy w głowie całą melodię i nie potrafi jej wyłączyć. Dlatego nie umie sobie wyobrazić, że słuchacz dostaje tylko pojedyncze, niepowiązane uderzenia. To tak zwana klątwa wiedzy: kiedy już coś wiemy, tracimy dostęp do stanu, w którym jeszcze tego nie wiedzieliśmy.
I ten eksperyment toczy się codziennie, tylko bez ławki i bez „Sto lat”. Stukamy, kiedy prezentujemy pomysł, nad którym pracowaliśmy tygodniami, kiedy tłumaczymy zespołowi zadanie albo pokazujemy komuś rozwiązanie, które dla nas jest przecież oczywiste. A już najmocniej dotyka to tych, którzy tłumaczą zawodowo. Nauczyciele akademiccy spędzają z tematem lata, widzą całą konstrukcję wykładu, wiedzą, po co jest każdy przykład i dokąd prowadzi każdy slajd. Im lepiej znamy przedmiot, tym głośniej gra melodia i tym trudniej usłyszeć, co faktycznie dociera do sali.
Własnej melodii trudno się pozbyć, ale można regularnie sprawdzać, co dociera do słuchaczy. Podczas zajęć można na przykład wykorzystać Muddiest Point, technikę opisaną przez Fredericka Mostellera z Uniwersytetu Harvarda. Na koniec zajęć studenci anonimowo odpowiadają na jedno pytanie: co było dziś najmniej jasne? Wystarczy kartka papieru albo krótki formularz online i chwila na koniec zajęć. Odpowiedzi pokazują miejsca, w których sala słyszała samo pukanie, i od razu podsuwają, od czego zacząć kolejne zajęcia.
Muddiest Point to jedna z kart, które testowaliśmy z Marcinem podczas tamtego warsztatu, a dziś znajdziesz ją w Asystencie projektowania zajęć dydaktycznych. I mnóstwo innych inspiracji dydaktycznych. Zapraszamy!

PS. Stukanie z kolei świetnie sprawdza się jako rozgrzewka: jedna osoba na korytarz, jedna kartka i jedna urodzinowa piosenka. Po takim początku o komunikacji rozmawia się zupełnie inaczej.
Źródła
C. Heath, D. Heath, Made to Stick: Why Some Ideas Survive and Others Die, Random House (2007).
F. Mosteller, The ‘Muddiest Point in the Lecture’ as a Feedback Device, On Teaching and Learning: The Journal of the Harvard-Danforth Center, 3 (1989).
E. L. Newton, Overconfidence in the Communication of Intent: Heard and Unheard Melodies, praca doktorska, Stanford University (1990).





