Długo myślałam o tym, czy to pokazać.
Zrobiłam ostatnio małą rzecz, która jest inna niż to, co zwykle robię. To opowiadanie; ale znów trochę inne. Inne, bo nie ma w nim jednej kolejności. Jest początek i jest koniec – te trzymam ja. Ale wszystko pomiędzy układasz Ty, w takim porządku, w jakim sam zechcesz. Przeczytasz dokładnie te same słowa, co inni, ale wyjdziesz z inną historią. Oddałam Ci decyzję, która naprawdę coś tu znaczy: kolejność.
I dlaczego tyle myślałam o pokazaniu tego? Bo pojawiły się myśli: czy ktoś znajdzie w tym wartość? Czy to dość dojrzałe, żeby wyjść z mojej szuflady? A może to po prostu głupie?
To wahanie okazało się najcenniejszą lekcją – cenniejszą niż sama rzecz, którą zrobiłam. Bo zrobić coś, a pokazać coś, to dwie zupełnie różne odwagi.
W projektowaniu powtarzamy jak mantrę: pokazuj wcześnie, testuj, zbieraj informację zwrotną. Łatwo powiedzieć. A nagle, gdy trzymasz już coś w ręce, okazuje się, że prawdziwa trudność leży w jednym geście: wyjąć z szuflady, postawić to na środku stołu i odsunąć ręce. Zgodzić się, że od tej chwili nie ja decyduję, co to znaczy.
A przecież moja opowieść jest właśnie o oddawaniu kontroli. Więc oddaję ją – odbiór, interpretację, ocenę. Może ktoś znajdzie w tym wartość, może nie. Bo rzecz schowana w szufladzie nie jest ani dobra, ani zła – jest po prostu ciemna.
Zapalam zatem światło. I zapal Ty.
Opowiadanie dostępne tu: design-lab.pl/okna



Leave a Reply