Design thinking w jednym zdaniu
Design thinking to sposób myślenia, który wspiera rozwiązywanie problemów i tworzenie nowych, innowacyjnych rozwiązań w oparciu o głębokie zrozumienie potrzeb tych, którzy mają z nich skorzystać.
Projektowanie to droga do rozwiązywania problemów
Rozejrzyj się wokół siebie. Przyjrzyj się chociażby krzesłu. Ten pozornie prosty przedmiot codziennego użytku to efekt ogromnej liczby przemyślanych decyzji. Wysokość siedziska dobrano tak, by stopy wygodnie spoczywały na podłodze. Oparcie nachylono pod kątem wspierającym naturalną krzywiznę pleców. Każdy szczegół służy jednemu celowi: komfortowi siedzenia.

Wszystko to – od prostego krzesła po złożone systemy społeczne – powstało przez świadome decyzje projektowe. Ma spełniać przyjęte standardy i zaspokajać określone potrzeby. Projektantem jest, jak ujął to noblista Herbert Simon, każdy, kto tworzy rozwiązania mające przekształcić istniejącą rzeczywistość w bardziej pożądaną. Zatem projektowanie – design – znacznie wykracza poza powszechnie kojarzone z nim aspekty estetyczne, formę czy wzornictwo. To droga do rozwiązywania problemów.
Gdy design zawodzi
Paradoksalnie, najlepszy design często pozostaje niewidoczny – zauważamy go bowiem dopiero wtedy, gdy coś nie działa. Przypomnij sobie ten frustrujący moment, gdy stojąc przed drzwiami, chwytasz pewnie za klamkę i próbujesz je otworzyć, lecz one ani drgną. Po chwili zauważasz napis: „PCHAĆ”. Donald Norman, kognitywista, ekspert od projektowania zorientowanego na użytkownika i autor książki The Design of Everyday Things, uczynił z tej sytuacji symbol błędów w designie. Jak podkreśla, w takim przypadku to nie my popełniamy błąd – to drzwi zostały źle zaprojektowane. Przedmiot powinien komunikować sposób użycia poprzez samą formę, bez potrzeby umieszczania dodatkowych znaków czy napisów.
Człowiek w centrum
Z takich codziennych frustracji wyrosło design thinking – podejście stawiające człowieka w centrum procesu projektowego. To nie zestaw sztywnych reguł, lecz sposób myślenia (dlatego właśnie przy design pojawia się thinking). Cały proces zaczyna się od prostego, a jednocześnie rewolucyjnego pytania: czego naprawdę potrzebuje człowiek? Design thinking zachęca do odrzucenia własnych założeń i spojrzenia na świat oczami drugiej osoby. Do dostrzeżenia nie tylko oczywistych potrzeb, ale też głęboko ukrytych pragnień, obaw czy ograniczeń.
Kiedy projektujemy z taką świadomością – czy to system segregacji śmieci, aplikację motywującą do uprawiania sportu, czy zajęcia akademickie – tworzymy rozwiązania, które naturalnie wpisują się w sposób, w jaki ludzie myślą i działają. Dobrze zaprojektowane przedmioty i systemy nie wymagają instrukcji obsługi ani szkoleń. Są intuicyjne i pozwalają skupić się na celu, a nie na narzędziu. Po prostu działają.
Etapy design thinking
Design thinking zaczyna od wnikliwego badania potrzeb ludzi, aby skończyć na odpowiadających na nie przetestowanych rozwiązaniach. Wszystko to zebrane jest w uporządkowany schemat, składający się z pięciu głównych etapów: odkrywanie, diagnoza, pomysł, prototyp i test.
Te etapy często przedstawia się w postaci modelu double diamond – naprzemiennego cyklu myślenia dywergencyjnego i konwergencyjnego:
- Myślenie dywergencyjne (rozbieżne) – poszukiwanie wielu możliwych dróg rozwikłania problemu, patrzenie na problem z różnych perspektyw. Wymaga kreatywności, otwartości i elastyczności. Zbieramy jak najwięcej informacji i pomysłów.
- Myślenie konwergencyjne (zbieżne) – poszukiwanie optymalnego rozwiązania. Wymaga koncentracji uwagi, metodycznego działania i doprecyzowania szczegółów. Wyciskamy z zebranych informacji i pomysłów to, co najważniejsze i najlepsze.

Pierwszy etap procesu design thinking rozpoczynamy od rozszerzenia perspektywy. Wymaga to myślenia dywergencyjnego i pobudzenia ciekawości. To – ten wspomniany już i z punktu widzenia całego procesu projektowania kluczowy – czas na odkrywanie, poznawanie i głębokie zrozumienie. Następnie na etapie diagnozy analizujemy i systematyzujemy dotychczas zebrane informacje. Poprzez zawężenie i myślenie konwergencyjne precyzyjnie nazywamy problem. Bogatsi o dotychczas zdobytą i już uporządkowaną wiedzę wchodzimy w etap trzeci, w którym szukamy pomysłów będących odpowiedzią na dobrze zdefiniowany problem. Generujemy wówczas jak największą liczbę pomysłów, które mogą to wyzwanie rozwiązać, wracając ponownie do myślenia twórczego, dywergencyjnego. Kolejny etap pracy to znów zawężenie naszego pola uwagi i skupienie się tylko na jednym, najlepszym rozwiązaniu. Naszym celem jest zbudowanie prototypu, który pozwoli nadać pomysłowi konkretną, namacalną postać, a następnie przetestowanie go (test), by sprawdzić, jak opracowane rozwiązanie działa (lub mogłoby działać) w rzeczywistości. To etap, w którym wyobrażenie twórców zostaje zweryfikowane przez potencjalnych odbiorców. Proces design thinking kończy się wdrożeniem, czyli implementacją rozwiązania.

Dlaczego ta struktura działa?
Każdy z tych etapów opiera się na poprzednim. Bez odkrywania – nazywanego niekiedy w literaturze „empatią” – diagnozujemy złe problemy. Bez diagnozy generujemy pomysły, które nie adresują najważniejszych potrzeb, bolączek i korzyści odbiorców. Bez etapu generowania pomysłu – określanego często jako „ideacja” – tworzymy rozwiązanie opierające się na pierwszym koncepcie, który przyszedł nam do głowy. Bez prototypowania testujemy niedopracowane i abstrakcyjne pomysły. Wreszcie, bez testowania tworzymy rozwiązania, które – z dużym prawdopodobieństwem – nie zadziałają i nie rozwiążą problemu.
Ten naprzemienny rytm zmiany sposobu myślenia ma konkretny cel: chroni nas przed przedwczesnym skokiem do rozwiązań, ale jednocześnie nie pozwala utknąć w niekończących się analizach. Koresponduje to z filozofią myl się szybko, myl się często (ang. fail fast, fail often).
Ważną cechą design thinking jest jego iteracyjny, nieliniowy charakter. Tych pięć etapów to nie kolejne punkty na liście do jednokrotnego odhaczenia, lecz pętle poprawek i ciągłego doskonalenia rozwiązania. W tradycyjnym podejściu zmiana kierunku na późnym etapie oznacza porażkę i stratę. W design thinking to dowód, że proces działa – że rzeczywiście słuchamy użytkowników i reagujemy na uzyskiwane od nich informacje.
Przykład: Doug Dietz i rezonans magnetyczny
Doug Dietz z General Electric kierował zespołem projektującym urządzenie do rezonansu magnetycznego. Po dwóch latach intensywnej pracy, gdy urządzenie trafiło do placówek medycznych, Dietz chciał zobaczyć, jak sprawdza się ono w codziennej praktyce medycznej. Problem ujawnił się niemal natychmiast. Dietz dostrzegł przerażoną dziewczynkę, która trzymała się kurczowo rodziców i po chwili zalała łzami. Po kilku nieudanych próbach przekonania jej do badania, wykonano telefon do anestezjologa. Podawanie dzieciom środków uspokajających przed rezonansem – jak się okazało – było bardzo częste.
Dietz rozpoczął prace od poznania perspektywy małych pacjentów. Spotykał się z dziećmi i pediatrami, słuchał ich potrzeb. Efekt? Zaprojektował nowe wersje urządzeń, które odwróciły uwagę dzieci od badania i przekierowały ją na wspaniałą przygodę: żeglugę statkiem pirackim czy misję kosmiczną. Wskaźnik zadowolenia pacjentów wzrósł o 90%. Ale tym, co najbardziej ucieszyło Dietza, nie były statystyki. Było to pytanie: „Czy jutro też możemy tu przyjść?”, zadane po badaniu przez jedną z dziewczynek.
Design thinking jako demokratyzacja innowacji
Design thinking okazuje się metodą, która w pewnym stopniu demokratyzuje innowacje. Nie wymaga dostępu do kosztownych laboratoriów badawczych ani milionowych budżetów. Wymaga natomiast:
- gotowości do słuchania i obserwowania innych ludzi,
- pokory wobec własnych założeń,
- odwagi do wielokrotnego testowania pomysłów,
- uczenia się od użytkowników.
Zawiłe problemy
Design thinking to podejście szczególnie wartościowe w przypadku tzw. wicked problems, czyli problemów zawiłych: takich, które nie mają jednego oczywistego rozwiązania ani sztywnych ram. Metoda ta znajduje zastosowanie w szerokim spektrum dziedzin: od projektowania produktów technologicznych, przez rozwiązywanie wyzwań biznesowych aż po kwestie społeczne. Im bardziej problem jest wielowymiarowy i nieprzewidywalny, tym większą wartość ma podejście, które stawia człowieka w centrum i pozwala na iteracyjne doskonalenie rozwiązań.
Nota terminologiczna
Design thinking tłumaczone jest na język polski jako myślenie projektowe lub myślenie projektanckie. Jednak termin angielski na stałe zagościł w polskiej literaturze.
I co dalej?
Każdy może tworzyć innowacje. W Laboratorium Design Thinking wspieramy tych, którzy chcą się o tym przekonać. Sprawdź nasze materiały.

Źródła
M. Gołębiowska, G. Kwiatkowski, M. Bielicki, Laboratorium Design Thinking. Przewodnik metodyczny dla nauczycieli akademickich. H.A. Simon (1969), The Sciences of the Artificial, MIT Press. D. Norman (2018), Dizajn na co dzień, Wydawnictwo Krater. T. Kelley, D. Kelley (2019), Twórcza odwaga. Otwórz się na design thinking, MT Biznes. H. Rittel, M. Webber (1973), Dilemmas in a General Theory of Planning, „Policy Sciences”, nr 4.






